Wiecie jak to jest? “Klubowicz”, “forumowicz” sprzedaje swoje auto. Dopieszczone, wydmuchane. Wszyscy je polecają, bo od “fana marki”. Lane tylko najlepsze oleje i nic tylko brać w ciemno. Dbał tak, że chciałby żeby trafiło “w dobre ręce”. Z doświadczenia powiem Wam: uważajcie. I zobaczcie jak wygląda rzeczywistość.

Spędziłem na forach, w klubach i na spotkaniach parę ładnych lat. Napisałem tony tekstu, postów, komentarzy. Ucząc się ale i pomagając innym. Przez lata ruch ograniczał się do zarejestrowanych osób. Obcy byli traktowani z rezerwą a nowi musieli trzymać się pewnych zasad. Fora były kopalnią wiedzy i dobrych porad. Część z nich sam tworzyłem. Można tam było czasami kupić auto, którego historię obserwowało się przez 2-3 lata. W dobrym stanie, ale i w wysokiej cenie. Było warto. Aż do niedawna.

Auto od klubowicza

I to wszystko ujrzycie od zaplecza środowiska forumowego. Kopalnia kombinacji. Przy wsparciu innych. I nie ma specjalnego piętnowania tego zjawiska, jest zrozumienie. Nie muszę chyba mówić że ktoś z Was za chwilę kupi to co widać powyżej? Poniżej dalsza część korespondencji rekonstruktorów-hobbystów…

 

Możecie spać spokojnie, aż 3 forumowiczów czuwało nad wymiarami odbudowanego ulepa. Jeden czerpał wiedzę “z neta”, drugi nawet latał z miarką. A trzeci “wstawiał już dach” więc takie pomiary to dla niego pikuś.

Niedawno wszystko zaczęło się zmieniać. Fora powoli umierają, nie są już tak często aktualizowane a i aktywność na nich jest znacznie mniejsza niż kiedyś. Całość przeniosła się na dedykowane grupy na Facebooku. A tam “klubowiczem” może zostać każdy. Sama struktura Facebooka nie pozwala na upilnowanie kilkuset/kilku tysięcy osób. Tematy pojawiają się i spadają, niemal codziennie są powtarzane te same sprawy. A w chaosie najlepiej czują się kombinatorzy. Są tam w miarę anonimowi. I jeśli planujecie zakup używanego auta (jak je samodzielnie sprawdzić pokazuję tutaj) to pewnie zaglądacie na takie grupy.

Wzmożona czujność

Grupy są pełne różnej maści cwaniaków, którzy pojawiają się i znikają. Nikt nad tym nie panuje. Wyciągają kilka informacji, czasami nawet powalczą z autem przez kilka miesięcy (jeśli to osoby prywatne a nie handlarze pod przykrywką). I takie auto trafia nagle na sprzedaż. Jako auto “forumowicza”. Czyli osoby zaufanej, z grupy. Wydawałoby się samochód pewniejszy (i często droższy). 90% przypadków, które widziałem to auta, w których czai się niezła mina. I na dodatek będzie bardzo ciężko ją wykryć. Dlaczego? Ano dlatego, że taki klubowicz posiadł sporą wiedzę na temat wad i bolączek danego modelu i wie jak je zatuszować. Przykład? Proszę bardzo:

Niektórzy z nich są na tyle bezczelni, że chwalą się tym publicznie…

 

Auto od klubowicza = podwójna czujność

To tylko wybrane przykłady machlojek, które oglądam na co dzień. Z przykrością stwierdzam, że członkowie takich grup i “fani marki” mają większą wiedzę na temat danego modelu niż przeciętny oglądacz i znacznie łatwiej jest im zatuszować bolączki, ukryć wady. Co prawda nie znaczy to, że nie można tam kupić dobrych aut. Wręcz przeciwnie, te grupy nadal są pełne dobrych ludzi, którzy za darmo pomagają innym z ich problemami. Tworzą poradniki i dzielą się swoją wiedzą. Niestety środowisko jest na tyle zanieczyszczone kombinacją, że przestrzegam Was przed zachwytami nad autem sprzedawanym przez mitycznego forumowicza. Skołuje Was i zostawi z dużym problemem.

Dlatego interesować się takimi autami jak najbardziej należy, ALE:

Powiązane artykuły